RAP God

Najciekawsze albumy na które warto czekać w najbliższych miesiącach

asap rocky schoolboy q

Z jednej strony rok 2016 już dawno się rozpoczął, a z drugiej jeżeli spojrzymy sobie na listę albumów i mixtape’ów to można się poważnie zastanawiać, czy czasem zamiast zaledwie trzeciego miesiąca nie rozpoczął się przynajmniej szósty. Swoje albumy zdążyli już wydać przecież Wiz Khalifa, Kanye West, Kevin Gates, Yo Gotti, Macklemore, Future, czy zdolni Zach Farlow i Majid Jordan. A co przed nami? Wiele świetnych krążków, którzy szykują na kolejne miesiące Drake, A$AP Mob, chłopaki z Black Hippy, czy Young Thug i Future (nieujęci w zestawieniu, bo ileż można o nich pisać, prawda?) i kilku innych artystów, a przynajmniej część z nich postanowiliśmy ująć w naszym zestawieniu.

***

a$ap ferg

A$AP Ferg – “Always Strive And Prosper”

Na scenę Ferg wjechał z buta niczym Sobota, momentalnie ucinając wszelkie zarzuty o “tym ziomku Rocky’ego” zanim się jeszcze na dobre zaczęły. Ba, dało się nawet słyszeć całkiem sporo głosów o tym, że porównując lidera A$AP Mob do Ferga właśnie, więcej atutów posiada jednak ten drugi. No cóż, nawet jeśli po mizernym mixtapie “Ferg Forever” głowy nieco ostygły, to nie zmienia to faktu, że raperem jest świetnym, a nadchodzące “Always Strive And Prosper” może być jasnym punktem w podsumowaniach 2016 roku. Może, ale nie musi, gdyż single i luźne numery które Ferg do tej pory publikował żadnych kończyn nie urywają, a zaledwie solidne “New Level” wcale nie buduje pozytywnego krajobrazu przed premierą albumu (która swoją drogą miała nastąpić ostatecznie w lutym).

***

nas

Nas – TBA

Po bardzo dobrym “Life Is Good” liczyłem, że Nas jednak pójdzie za ciosem i niezbyt długo będziemy musieli czekać na jego kolejny krążek, a tymczasem zbliża się czwarta rocznica wypuszczenia na świat swojego ostatniego dziecka i nie wiadomo kiedy półki sklepowe zasili jego następca. Kilka plotek odnośnie tego, czego możemy spodziewać się po albumie przewijało się jednak w sieci, a najciekawszą była informacja, że cały projekt ma być wyprodukowany przez DJ-a Premiera, co miało tłumaczyć jego brak na “Life Is Good”. Jesienią ubiegłego roku wyszło na jaw, że Nas owszem, pracuje nad swoim krążkiem – wypełniającym kontrakt z Def Jam – jednak kiedy się ukaże i czy faktycznie oparty jest on na bitach Preemo? Tego nie wiadomo. Mówi się także, że Nasir ma plan na złożenie kompilacji “The Lost Tapes 2”, jednak zbyt wielu szczegółów także niestety nie znamy.

***

beyonce

Beyoncé – TBA

Ostatni, wydany w 2013 roku, kapitalny krążek Beyoncé wyniósł wokalistkę na zupełnie nowy poziom, pokazał ją z kompletnie innej strony niż znaliśmy dotychczas i od premiery pozostawia nas z wrażeniem, że jej najmłodszy krążek jest równocześnie najlepszym – z czym nie zgadza się moja dziewczyna, stawiając wyżej “I Am… Sashia Fierce”. Na szczęście nie zna się ona zbytnio na muzyce, więc nieśmiało zakładam, że to jednak moja racja jest bliższa prawdzie. Opublikowany niedawno singiel “Formation” sugeruje, że na następcy “Beyoncé” żona Jaya-Z będzie kontynuować nową muzyczną drogę, a efekty poznamy najpewniej w kwietniu – wtedy rozpoczyna się nowa trasa koncertowa wokalistki, a z jednym nowym singlem to w zasadzie nie ma sensu po świecie jeździć. Ciekawe czy 2016 rok przyniesie nam także wspólny materiał z mężem, o czym mówiło się jakiś czas temu?

***

asap rocky asap yams

Pośmiertny album A$AP Yamsa

Jak się okazało, zmarły na początku zeszłego roku mózg A$AP Mob, czyli oczywiście A$AP Yams był nie tylko szarą eminencją stojącą za projektami Rocky’ego i partnerów, ale także sam co nieco nagrywał, a zostało podobno tego tyle, że wystarczy na pełny album. Autor ubiegłorocznego “ALLA” zapewniał po pogrzebie, że bierze się za złożenie w całość kawałków i zwrotek Yamsa, jednak wciąż chyba bardzo ambitnie pociesza mamę zmarłego Yamsa i rozjechało się to lekko w czasie.

***

tinashe

Tinashe – “Joyride”

Debiutanckim “Aquarius” Tinashe dała wyraźny sygnał, że trzeba już o niej pamiętać, jeżeli zabieramy się za wymienianie czołowych wokalistek R&B na świecie, jednak żeby z tej listy nie spaść nie może pozwolić sobie na wpadkę przy drugim legalnym krążku. A po numerach, które zapowiadają rzekomo materiał nie wydaje się, żeby miała nastąpić jakaś katastrofa. Ba, wydaje się, że to, co szykuje dla nas wokalistka będzie stało na przynajmniej tak dobrym poziomie jak “Aquarius” – po tym co do tej pory zaprezentowała Tinashe słychać, że będzie bujająco, przykuwający uwagę wokal ponownie będzie dobiegał z głośników, a i kilka numerów z pewnością będzie z gościnnym udziałem kilku gwiazdorskich postaci. Premiera? Data wciąż nieznana, jednak niebawem rusza nowa trasa koncertowa artystki “Joyride Tour”, a więc…?

***

childish gambino

Childish Gambino – TBA

Niby niespecjalnie płodny muzycznie ten Childish niestety, chociaż z drugiej strony znowu aż tak bardzo ze swoimi projektami nie zamula, nie zmienia to jednak faktu, że fani są już silnie przez rapującego aktora wyposzczeni. Ostatnio częściej mogliśmy go oglądać na kinowych ekranach niż słuchać z głośników, jednak w tym roku bardzo mocno prawdopodobne jest ukazanie się nowego krążka Donalda Glovera. Wydaje się, że Childish szykuje intrygujący materiał – w końcu mało który raper angażuje w powstawanie płyty m.in. 50 osobowy chór i szalony tercet Migosów. Ba, już sam wspólny numer artysty pokroju Gambino z reprezntantami Atlanty przyprawia o spore zdziwienie. Plotki mówią, że cały materiał może trafić do nas już wkrótce, ale czy tak się stanie?

***

london on da track x metro boomin

London On Da Track x Metro Boomin – “London Boomin”

Wspólny projekt od jednych z dwóch najgorętszych producenckich ksywek ostatniego roku? W zasadzie to szkoda gadać, szkoda strzępić ryja, bo taki album nie może się nie udać. London On Da Track, który regularnie obdarowuje swoimi perełkami Young Thuga, z którego usług korzystają Lil’ Wayne czy 50 Cent i Metro Boomin, którego umiejętności docenili już Future, Drake, Ty Dolla $ign czy nawet Kanye West zapowiedzieli, że dostaniemy od nich wspólny materiał. Materiały producenckie w Stanach bywają różne – często bitmejkerzy zbierają swoje dotychczasowe najlepsze według nich numery powstałe na ich produkcjach i puszczają to w sieć, jak chociażby zrobił to niedawno TM88. Wolałbym jednak, by nasi młodzi bohaterowie obrali ścieżkę chociażby Mike WiLL Made It i zaserwowali zupełnie świeży album z niewykorzystanymi wcześniej bitami.

***

kanye west

Kanye West – “Turbo Grafx 6” (?)

Bawi się ten Kanye ze słuchaczami w najlepsze. Już nie ma sensu wałkować po raz kolejny jego ruchów promocyjnych poprzedzających i następujących po “The Life Of Pablo”, chociaż… w zasadzie zapowiedź kolejnego albumu też chyba do elementu promocji jeszcze tego poprzedniego krążka zaliczyć trzeba. Magia Twittera totalnie opanowała Kanye, który urządził sobie z tego medium społecznościowego główne źródło wiedzy o swoich poczynaniach i przemyśleniach, a w pewnym momencie gdzieś spomiędzy wpisów o chęci wpuszczenia Young Thuga i Future’a na rozdanie nagród Grammy wyłoniło się zdanie mówiące i letniej premierze drugiego w tym roku albumu. No cóż, jak wiadomo z Panem Westem nigdy nic nie wiadomo, jednak nie byłbym zaskoczony, gdyby raper zdecydował się na wydanie pełnoprawnego albumu na sklepowe półki po niewystawieniu na sprzedaż “TLOP”. Ye rzucił już nawet tytułem wydawnictwa, które jest jednocześnie nazwą jego ulubionej gry video – ciekawe ile razy tytułami będzie żonglował w tym przypadku.

***

post malone

Post Malone – TBA

Znowu kurwa mam to samo co zawsze. Pojawi się jakaś nowa twarz, nowy rapowy głos, nowe dziecko ulicy, które nagrywa numery, zbija jakieś chore liczby wyświetleń, a mnie, skromnego dziennikarzynę z Rapgoda jakoś zgrabnie cały szum omija, a o wszystkim dowiaduję się o kilka grubych miesięcy za późno. Tym razem cała sprawa dotyczy Post Malone’a, czyli chłopaczka, który swoim singlem “White Iverson” zapewnił sobie kontrakt w Atlantiku. Legalny debiut rapera gotowy ma być już niebawem, w zeszłym roku mówiło się o marcu, a nawet jeśli młodzianowi nie uda się dotrzymać pierwotnego terminu, to z pewnością niewiele na tym powinien stracić. Analogiczny szum (no może trochę większy) wzbudzał w 2015 roku Fetty Wap, którego album nadal buja się w górnych miejscach Billboardu, a Post Malone jest na dobrej drodze by swojemu koledze dorównać, a pomóc mają w tym Scott Storch, Kanye West i Young Thug, którzy prawdopodobnie tracklistę debiutu zasilą.

***

drake

Drake – “Views From The 6”

Album miał pojawić się jeszcze w zeszłym roku, ale skoro i tak nikt oprócz Future’a nie mógł się z nim w ostatnich dwunastu miesiącah mierzyć, to faktycznie lepiej go było zostawić na 2016. Kwiecień – na ten właśnie miesiąc Drizzy oficjalnie zapowiedział premierę “Views From The 6” i prawdopodobnie materiał bliższy będzie “Take Care” i “Nothing Was The Same” niż “If You’re Reading This It’s Too Late” czy “What A Time To Be Alive”. Na płycie pojawi się The Weeknd, może Kanye West, może Beyonce, a producent i przyjaciel Drizzy’ego, 40 podkręca atmosferę mało wyszukanymi i oklepanymi slognami o “nowym Drake’u”, “nowym flow” i czymś tam jeszcze nowym, ale nawet jeśli nowości za dużo nie będzie to i tak pytanie czy “czekasz na album Drake’a?” wydaje się być zwyczajnie retorycznym.

***

frank ocean

Frank Ocean – “Boys Don’t Cry” (?)

“Dawaj ten album Frank!” – wykrzykują powoli fani członka ekipy Odd Future. I słusznie, bowiem od premiery ostatniego albumu wokalisty, świetnego “channel ORANGE” w lipcu upłyną cztery lata, a nowego materiału ani widu ani słychu. Niby Frank nad czymś nad nowymi numerami pracuje, niby do sieci wypływają fotografie ze studia, zrobione wspólnie z Rich The Kidem, czy Lil B, ale nie wiadomo jak bardzo te zdjęcia przybliżają nas do ukazania się nowego krążka. W zeszłym roku pojawiły się jakieś plotki, że krążek ma być rzekomo zatytułowany “Boys Don’t Cry”, ale z drugiej mówiło się też o tym, że już stworzony materiał w żaden sposób nie satysfakcjonuje Franka, a mało tego – co szokujące – podobno doszło do tego, że wokalista… zwyczajnie go skasował i rozpoczął nagrywki od zera. Na ile w tym wszystkim prawdy? Nie wiadomo, a i u samego – mało medialnego – zainteresowanego próżno szukać jakiegokolwiek cienia potwierdzenia. Wywiadów chłop nie udziela, a komputera to pewnie nawet nie ma.

***

asap schoolboy

A$AP Rocky x Schoolboy Q – TBA

Sporo projektów szykuje w tym roku ekipa A$AP Rocky’ego – skład uruchomił niedawno “Wavy Wednesdays”, czyli cykliczne, umieszczane co środę luźne numery, które na końcu zebrane zostaną najpewniej w projekt “Cozy Tapes vol. 1”, niebawem dostaniemy kolejne solo A$AP Ferga, w przygotowaniu jest także pośmiertny krążek Yamsa, mówi się też o koncept albumie Rocky’ego z producentem Danger Mouse i wspólnych płytach z Juicy J i Schoolboy’em Q. Jest na co czekać, a zwłaszcza projekt z członkiem Black Hippy wydaje się najciekawszą pozycją na liście. To, że raperzy dogadują się na bitach doskonale a ich kawałki zawsze stanowią jasny punkt na trackliście danego krążka. O albumie niestety nic nie wiadomo poza zapewnieniem od Schoolboya, że takowy się z pewnością pojawi, co wbrew pozorom wcale nie jest takie pewne, bo takich podwójnych kolaboracji mieliśmy niby potwierdzonych już sporo, a co z tego wyszło, a raczej nie wyszło, to wiadomo. Kto wie, może po premierze płyty Q i doprowadzeniu zaplanowanych wcześniej projektów od A$AP Mob, Panowie faktycznie spotkają się w studio na dłużej? Oby, bo byłoby to spore wydarzenie.

 [s]

Like this Article? Share it!

Leave A Response