RAP God

Flashback: Soulja Slim – Love Me Or Love Me Not

Ciężko być sympatykiem południowej sceny i nie słyszeć o Soulja Slim’ie. Warto jednak trochę nakreślić tę postać. Śmiertelnie postrzelony raper w roku 2003 umarł zdecydowanie za wcześnie – miał 26 lat. Nie przeszkodziło to w dotarciu do większego grona odbiorców. Przez lata związany był z wytwórnią Master’a P – No Limit Records, która zapewniła mu odpowiednie warunki do tworzenia. W tamtym czasie ogólnie “żołnierze” Percy Miller’a należeli do jednej z silniejszych wytwórni – nie tylko na południu. Za życia wydał sześć solowych albumów plus jedną kompilację, która pojawiła się w okresie w którym raper miał problemy z prawem – nie jedyne zresztą. “Love Me Or Love Me Not” czyli “spowiedź” rapera, który jednak nie miał zamiaru się zmienić. Numer pochodzi z wydanego tuż przed śmiercią (ostatnia solówka za jego życia) “Years Later…A Few Months After” – te kilka miesięcy później już nie żył. Za produkcję odpowiada Dani Kartel, który nie pasuje do wizerunku producenta jakiego teraz obecni fani niuskulowego rapu sobie wyobrażają. Gość gra na gitarze, jest muzykiem wirtuozem, któremu bliżej do produkcji z żywymi instrumentami z lat 90. Jednak nawet mnie jakaś forma jazzu przypadła do gustu. Tworzenie spokojnych, sentymentalnych bitów nie przestraszyło raperów mocno jednoczących się z ulicą – przede wszystkim artyści Rap-A-Lot oraz No Limit. Z drugiej strony Soulja Slim idealnie do takich utworów pasuje – mocno refleksyjny w tym przypadku, można powiedzieć, że aż miękki, ale wciąż mający swój charakter. Kawałek uważa się za jeden z lepszych “żołnierza” i ogólnie traktowany jest jako jeden z mocniejszych numerów pochodzących z Nowego Orleanu. Swoją drogą – przedostatni wpis też zawierał tracka z tamtego regionu, zobaczcie jaka różnica w brzmieniu, a mimo to oba są „so hood”.

2003, Koch Records, Years Later… A Few Months After

Like this Article? Share it!

Leave A Response