RAP God

Flashback: Boyz N Da Hood – Dem Boyz

Przedwczoraj, w moim ostatnim wpisie w cyklu “Flashback” zamieściłem kawałek hiphopowej grupy z Atlanty – Pimp Squad Click. Idąc tym tropem musiałem w swojej następnej propozycji dać inną ekipę z tego samego regionu – Boyz N Da Hood. I jak wtedy wspomniałem – były to chyba najbardziej zaangażowane trapowe grupy. Boyz N Da Hood to nie była sklejka ziomków z piaskownicy, a sformowana grupa na potrzeby rynku. Kierował nią nikt inny jak hiphopowy biznesmen – P. Diddy. Chłopaki jednak nie pozwolili nic sobie narzucić, a i sami wewnątrz zespołu mieli spory o to, jak niekiedy ich twórczość wyglądać powinna. To też było przyczyną, że Young Jeezyego zastąpił Gorilla Zoe, a chwilę później ekipa zawiesiła swoją działalność. Zaczęło się jednak od zaproszenia do współpracy czterech raperów – wspomnianego Jeezyego, Jody Breeze’a, Duke’a oraz Big Dee. To zresztą kolejna podobizna do P$C (poza ilością członków) – wyraźny lider – Snowman, tam T.I., druga postać drużyny – Jody Breeze, tam Big Kuntry oraz reszta. Boyz N Da Hood zasłynęło oczywiście ostrymi tekstami, bezkompromisowymi produkcjami i niezwykłą charyzmą raperów. Debiutowali w okresie, gdy “trap” był zjawiskiem dość nowym, ale już w mediach rozpowszechnionym. Ich największy sukces to debiutancki album z roku 2005 (to kolejna wspólna cecha z PSC) zatytułowany po prostu – “Boyz N Da Hood”. Sprzedany w setkach tysięcy krążek jest bez wątpienia jedną z powiedzmy dziesięciu płyt osadzonych w popularnym dziś gatunku, którą znać musicie. I o ile Snowman był już osobą znaną w środowisku, o tyle reszta ekipy była w tej kwestii z tyłu. Album pokazał, że gwiazdą musi stać się w niedalekiej przyszłości Jody Breeze i wydawało się, że okazji nie przepuści. Jednak dziś możemy go z czystym sumieniem zaszufladkować z innymi niespełnionymi osobistościami rapowego przemysłu. “Dem Boyz” to jeden z dwóch singli promujących debiut grupy, który zarazem jest największym hitem zespołu. Jednak nie znajdziemy tutaj radiowego feelingu, a mocne brzmienie, które charakteryzowało chłopaków. Odpowiedzialny za beat jest Nitti Beatz, którego fani z ciut większym stażem na pewno znają, bo był to kiedyś jeden z gorętszych południowych producentów. Oczywiście kawałek mogliśmy znaleźć na listach billboardu i nie obyło się bez oficjalnego remixu, a ten zawierał zwrotki od T.I.’a oraz The Game’a. Grupa ma na koncie jeszcze jeden album z roku 2007, ale w składzie z Gorilla Zoe zamiast Young Jeezyego. Drugi krążek bez wątpienia odniósł mniejszy sukces, ale ja osobiście mam problem z wybraniem tego lepszego. Po namyśle byłby to pewnie debiut, ale kontynuacja jest również ciekawą pozycją – znać powinniście.

2005, Bad Boy Records, Boyz N Da Hood

  

Like this Article? Share it!

Leave A Response